Yelonky
Luty 24, 2020, 05:43:41 am *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Ogień piechoty  (Przeczytany 2282 razy)
Adam
Administrator
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 1594



Zobacz profil Email
« : Sierpień 15, 2013, 12:53:11 pm »

W nawiązaniu do rozmów w trakcie ostatniej bitwy chciałem napisać kilka słów o tym, jak wyobrażam sobie ogień piechoty w tej wojnie oraz oddanie tego zjawiska w naszych przepisach.

Kluczowe czynniki wpływające na skuteczność ognia:
A/ zasięg (bliski do ok.100m i dalsze - do ok.500m, chociaż dalej też jest możliwe)
B/ szybkość prowadzenia ognia (wyobrażam sobie, że im bliżej jest przeciwnik i mocniej naciera, tym ogień szybszy)
C/ teren i osłony
D/ trening strzelecki oddziału
E/ czas prowadzenia ognia
F/ pozycja względem celu
G/ rodzaj broni

Odnośnie poszczególnych czynników:
ad.A
Im bliższy zasięg, tym potencjalnie większa ilość trafień. Ogień na więcej niż ok.100-200m mocno tracił na skuteczności (pomijając strzelców wyborowych, których działania nie decydowały o wynikach walk). Wydaje się, że rozróżnianie w przepisach więcej niż dwóch zasięgów jest niecelowe.
ad.B
Szybki ogień można utrzymać tylko przez krótki czas (zmęczenie i spadek dokładności nabijania i celowania), natomiast potrafi on być często decydujący dla starcia, nawet jeżeli trwa tylko kilka minut (efekt moralny huku i stanu zagrożenia). Szybki ogień szybko wyczerpuje zapasy pocisków. Ogień wolny z natury rzeczy pozwala na dłuższe prowadzenia ostrzału, skuteczność na strzał nie jest wcale mniejsza (może być nawet większa, ponieważ broń jest lepiej nabijana i lepsze jest celowanie, poza tym mniejszy jest problem z dymem prochowym) - jednak w jednostce czasu kumulacja strat będzie mniejsza.
ad.C
Teren może w kluczowy sposób wpływać na skuteczność ognia (najbardziej znane przypadki to oddziały ostrzelane w różnego rodzaju zagłębieniach terenu), w szczególności może dawać osłonę przed ogniem lub lepszą pozycję (np. możliwość strzelania z większej liczby szeregów ze wzgórza).
ad.D
Im lepiej wyszkolony i doświadczony oddział, tym większa skuteczność (tutaj dobrym przykładem są wyczyny strzelców Berdana, ale np. ciekawe taktyki jak brygada Willicha nad Chickamauga albo podobna rotacja szeregów na Wzgórzu Culpa).
ad.E
Chodzi mi o "syndrom pierwszej salwy" oraz spowolnienie i utratę skuteczności z czasem z powodu zmęczenia, "zabrudzenia" broni i utraty widoczności wskutek zadymienia.
ad.F
Częściowo pisałem o tym w punkcie o terenie, ale szczególnym przypadkiem jest pozycja od flanki, która jest wyjątkowo mordercza.
ad.G
Broń w rozróżnieniu na typową, ładowaną odtylcowo i powtarzalną - wydaje mi się, że taki podział jest wystarczający. Przyjmuję milczące założenie, że broń jest typowa - pomijam zróżnicowanie wewnętrzne w oddziałach i rozróżnienie na broń starego i nowego typów, o modelach nie wspominając. Innymi słowy jako typowy karabin jest traktowany Springfield/Enfield i odpowiedniki.

Teraz odniesienie do naszych przepisów.
Zasięgów i szybkości prowadzenia ognia nominalnie nie rozróżniamy, natomiast moim zdaniem są uwzględnione w podziale na tabele - ogień "bierny" jest odpowiednikiem ognia wolnego na dalszy dystans, ogień "obronny" jest z natury rzeczy szybki i na bliski dystans.
Teren uwzględniamy w różnych rodzajach osłon.
Wyszkolenie uwzględniamy tylko w przypadku strzelców wyborowych - można to rozwinąć.
Czasu prowadzenia ognia nie uwzględniamy wprost - to byłoby bardzo uciążliwe (trzeba by zliczać kolejki prowadzenia ognia, a nie wiadomo właściwie jak powinna spadać skuteczność, poza tym przy aktualnej konstrukcji tabel nie ma jak uwzględnić małych różnic - a spadek powinien być stopniowy i niezbyt szybki).
Pozycję z flanki uwzględniamy w testach paniki, ale nie w skuteczności ognia. Być może nie jest to złe rozwiązanie, ponieważ taki ogień z reguły prowadzi do szybkiego załamania ostrzeliwanych i dodatkowe straty są wtedy uwzględnione w stratach za "branie jeńców".
Ewentualne uwzględnienie starych modeli i muszkietów utrudniało by grę, natomiast powtarzające się przypadki, kiedy oddziały nawet na polu bitwy przezbrajały się w sprzęt zdobyczny ("lepszy") moim zdaniem pokazuje, że różnica nie była aż tak dramatyczna - tzn. można mniejszy zasięg i celność rekompensować wybraną pozycją czy taktyką. W zasadzie nie ma problemu, żeby gorszą broń uwzględnić, ale wymagałoby to popracowania nad tabelami, co nie będzie takie łatwe.
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2014, 11:36:48 am wysłane przez Adam » Zapisane

"Wszelki krok, który by odsuwał państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu." Feliks Koneczny
Bayard
Członkowie klubu
Zaawansowany użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 328



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Czerwiec 26, 2018, 03:28:01 pm »

ad. E
Co do spadku skuteczności ostrzału poprzez zabrudzenie broni- w przypadku karabinów gwintowanych i pocisków typu Minie ten efekt praktycznie nie występuje w czasie walki. Rozszerzanie podstawy pocisku podczas strzału powoduje, że wypełnia on gwintowanie i "czyści" lufę po poprzednim strzale. W przypadku stosowania kul to zjawisko występuje na mniejszą skalę, ale, moim zdaniem, nie było zauważalne w trakcie bitwy. Jedyny rodzaj broni, który faktycznie cierpiał z powodu zabrudzenia i w którym skuteczność ognia podczas bitwy faktycznie mogła maleć, to muszkiety gładkolufowe.

ad. G
Wydaje mi się, że podział na broń gwintowaną i gładkolufową miałby pewien sens. Podczas bitwy pod McDowell Konfederaci nie byli w stanie przez pewien czas odpowiadać ogniem na ostrzał Jankesów, którzy, wyposażeni w muszkiety gwintowane, prowadzili skuteczny ostrzał na dalszy zasięg, niż Południowcy, mający w większości broń gładkolufową. W grę wchodziły tu też, oczywiście, inne czynniki (ukształtowanie terenu i pora dnia- sylwetki Konfederatów na szczycie wzgórza były podobno dobrze widoczne na tle zachodzącego słońca, podczas gdy Jankesi byli na skrytym w cieniu zboczu). Skutkiem tego Konfederaci, mimo że się bronili na szczycie wzgórza i wygrali bitwę, ponieśli zdecydowanie większe straty, niż Unioniści (około 420 Południowców do 260 Federalnych, przy czym ponad Południe miało 3 razy więcej zabitych). Myślę, że taki podział byłby czasowy, bo z biegiem czasu Konfederaci przezbrajali się w broń gwintowaną (jeden z oficerów- John Imboden albo Porter Alexander, nie pamiętam- pisał, że Gettysburg był pierwszą bitwą, w której Armia Północnej Virginii była w całości uzbrojona w nowoczesną broń gwintowaną- pewnie to przesada i były wyjątki, ale pokazuje to pewien trend).

Słyszałem co prawda, że niekiedy weterani z Południa woleli muszkiety gładkolufowe, gdyż rzekomo przy walce na bliski dystans były szybsze w ładowaniu, ale wydaje mi się to wątpliwe- zarówno z muszkietu gwintowanego, ładowanego pociskiem Minie, jak i gładkolufowego, nabijanego kulą, można oddać maksymalnie 3 strzały na minutę (4, jak ktoś jest super szybki i nie celuje). W muszkiecie gładkolufowym na dodatek po kilku strzałach (z mojego doświadczenia wystarczy nawet 5) zbierze się w lufie tyle nagaru, że ładowanie stanie się trudniejsze- kula zacznie się klinować w lufie i trzeba będzie mocniej dobijać (po 10-15 strzałach kilka razy musiałem używać młotka, by dopchać kulę do końca, jak strzelałem ze swojego muszkietu na strzelnicy). Jak pisałem wyżej, karabiny gwintowane nabijane pociskami Minie nie miały tego problemu.
Zapisane

Adam
Administrator
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 1594



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Lipiec 01, 2018, 07:41:27 pm »

ad.G
Oczywiście, że różnica między tymi rodzajami broni była. Jednak wprowadzenie ich w naszych starciach będzie uciążliwe (w zasadzie każdy pułk albo nawet jego część może mieć inny typ broni) a wpływ czysto lokalny. Biorąc pod uwagę wcale liczne przykłady, kiedy pułki uzbrojone w muszkiety wygrywały starcie (sam jeden podajesz) powstaje pytanie, czy warto się tym zajmować. Ja uważam, że przy większej skali starć (od dywizji w górę) szkoda zachodu. Szczególnie, że wcale nie byłoby tak łatwo ustalić sensowne i proste przepisy.
Hipotetycznie - niech muszkiety mają mniejszy zasięg skuteczny (i maksymalny?). Zmniejszyć im skuteczność przy szturmie? Wiemy przecież, że mogły zadać spore straty, więc jak poznać, kiedy maja gorzej? W przypadku pojedynku ogniowego - jeżeli wiem, że mam krótszy zasięg, to będę dążył do skrócenia dystansu - jak to pokazać w grze bez zakazów? Jakieś dodatkowe rzuty losowe. Itd. itp.

Co innego na niższej skali starcia, podobnej jak nasze 28mm do napoleońskiego - są krótsze czasy, podział na akcje itd. Tam można się pobawić w tego typu szczegóły.

Powstaje również pytanie, czy faktycznie znamy (a szczególnie systematycznie powtarzalne) przypadki, że wyposażenie w broń gwintowaną było powodem sukcesu w walce? Jeżeli nie, to tym bardziej szkoda zachodu.
Zapisane

"Wszelki krok, który by odsuwał państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu." Feliks Koneczny
Bayard
Członkowie klubu
Zaawansowany użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 328



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #3 : Lipiec 02, 2018, 09:49:46 am »

Generalnie się zgadzam, że wprowadzenie takiego podziału by sporo skomplikowało, a ewentualne korzyści były by niewielkie, tym bardziej, że dotyczył by on głównie starć z pierwszego okresu wojny- od 1863 Konfederaci w większości też już mieli broń gwintowaną, a wcześniej mało który oddział był jednolicie wyposażony. Przewaga broni gwintowanej nie budzi wątpliwości, jednak nie mogę sobie teraz przypomnieć żadnej sytuacji, poza McDowell, gdzie różnica wyposażenia miałaby faktycznie znaczący wpływ na wynik starcia.
Zapisane

Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!