Yelonky
Sierpień 14, 2020, 05:31:56 pm *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: dziwna maniera  (Przeczytany 4374 razy)
maciek
Członkowie klubu
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 789



Zobacz profil Email
« : Styczeń 11, 2011, 09:22:16 am »

Przy okazji pojawienia się kol. Bayarda, postanowiłem zwrócić uwagę na nowy trend, szczególnie widoczny w figurkach braci Perry.
http://bayardsempire.blogspot.com/2010/12/pierwszy-szereg.html
Chodzi mi o robienie żołnierzy napoleońskich w różnego rodzaju łachmanach, różnych nakryciach głowy - jeden w furażerce, drugi w czaku. To samo dotyczy mundurów, niektórzy żołnierze mają płaszcze inni nie, płaszcze mają różne kolory.
To nie jest oczywiście zarzut do Bayarda, zresztą tak maluje m.in. jeden z moich ulubionych wargamerów: http://gilesallison.blogspot.com/2010/08/61me-ligne-1.html
Mi osobiście się to nie podoba. Wydaje mi się, że poza szczególnymi przypadkami (odwrót z Rosji), żołnierze nie mogli ubierać się jak kto chce, chodzi mi o to, że oficerowie by na to nie pozwolili. Regulaminy określały, kiedy można nosić furażerkę, a kiedy trzeba chodzić w czaku. To samo dotyczy płaszczy. Płaszcze ubierano przy określonej pogodzie - na rozkaz. Akurat różne kolory płaszczy mógłbym przyjąć, ale nie fakt, że jeden szeregowiec paraduje w normalnym mundurze, a drugi w płaszczu.
Tak więc ten sposób malowania, choć niezwykle przyjemny dla oka, moim zdaniem nie oddaje prawdy historycznej.
Co o tym sądzicie ?
Zapisane

pozdrawiam,
maciek
http://www.zealandbayonets.blogspot.com/

Nie mogę ci zabronić głoszenia swoich poglądów, ale oddam życie, abyś nie mógł ich zrealizować.
Adam
Administrator
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 1598



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Styczeń 11, 2011, 11:07:59 pm »

Wydaje mi się, że mieszanie wszystkiego to przesada. Zniszczone mundury, łaty, dziury itp. -ok., w dłuższej kampanii normalne. Natomiast oddział, z naturalnych powodów, raczej nosił się tak samo -np. wszyscy furażerki albo czako, wszyscy płaszcze albo kurtki itd. Po pierwsze dlatego, że to zależy od warunków pogodowych, a nie od widzimisię, po drugie dlatego, że sorty w danym oddziale raczej mieli takie same. Fakt, że mogło się zdarzyć, że np. ktoś zgubił czako, inny spodnie itp., ale albo to były pojedyncze wyjątki w oddziale, albo większość oddziału tak samo (np. uciekali w panice przed wrogiem i nie zdążyli sprzętu z obozu zabrać).
Tak więc dla pojedynczego żołnierza wszystko jest możliwe, ale oddział powinien być w zasadzie jednolity, z ewentualnymi nielicznymi wyjątkami. Co innego dwa różne oddziały -mogą być zupełnie różne - z poprawką na pogodę.

Pytanie, co reprezentuje figurka/oddział. W secesyjnej mieliśmy dawniej taką manierę, że nietypowe kompanie robiło się jako pojedyncze figurki. Wydaje mi się, że nie jest to ładne (robi się groch z kapustą na makiecie, dodatkowo trudniej rozpoznać oddziały) i nie oddaje wizualnie rzeczywistości. Problem w tym, że w przeliczniku 1 figurka to np.80 rzeczywistych żołnierzy. Robiąc więc np.1 żuława w pułku nie oddajemy wcale rzeczywistości, tylko przelicznik. Gdybyśmy chcieli wizualnie odwzorować rzeczywistość, a mielibyśmy chęć zrobić żuławów, należałoby zrobić przynajmniej naszą brygadę lub dywizję (czyli kilkadziesiąt figurek). Wtedy wyglądałoby to, tak jak powinno. Oczywiście, ze względów praktycznych, raczej nie będziemy malować np. całej dywizji w barwy jednego jedynego batalionu, ale nadmierna pstrokacizna mnie osobiście się nie podoba.
« Ostatnia zmiana: Marzec 30, 2011, 10:21:52 am wysłane przez Adam » Zapisane

"Wszelki krok, który by odsuwał państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu." Feliks Koneczny
Bayard
Członkowie klubu
Zaawansowany użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 328



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #2 : Styczeń 12, 2011, 12:24:18 am »

Także uważam, że oddziały powinny wyglądać jednolicie. W przypadku figurek braci Perry mniej więcej połowa nosi płaszcze, a około 1/4 zaledwie nie ma pokrowca na czako. Co do furażerek- są one na głowach przeznaczonych na konwersje, fabrycznie wszyscy mają czako. Należy pamiętać o tym, że oddział ten jest dedykowany na okres "stu dni" Napoleona, gdzie wiele oddziałów cierpiało na niedostatki w zaopatrzeniu, podobna sytuacja miała miejsce w roku 1813, zwłaszcza w oddziałach polskich, co dokładnie zostało opisane w pracy Mariana Łukasiewicza "Armia księcia Józefa 1813". Przyznam jednak, że pomimo imponującego wyglądu, malowanie kilkudziesięciu w zasadzie identycznych figurek jest męczące i na dłuższą metę zniechęca do dalszej pracy- po skończeniu pierwszego batalionu musiałem sobie zrobić przerwę, bo nie mogłem już patrzeć na te mundury. W przyszłym tygodniu planuję kupić piechotę francuską od firmy Victrix. Z tego, co się orientuję, ich figurki wyglądają w miarę jednolicie, jak na spójny oddział przystało, i są o wiele bardziej zróżnicowane pod względem póz. Gdy dorobię się większej kolekcji modeli napoleońskich w tej skali, prawdopodobnie podzielę je na bardziej jednolite oddziały- jeden w płaszczach, inny w mundurach polowych, więc owa "pstrokacizna" nie powinna się już tak rzucać w oczy.
Pozdrawiam
Bayard
Zapisane

maciek
Członkowie klubu
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 789



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Styczeń 12, 2011, 12:16:54 pm »

Cytuj
Pytanie, co reprezentuje figurka/oddział. W secesyjnej mieliśmy dawniej taką manierę, że nietypowe kompanie robiło się jako pojedyncze figurki. Wydaje mi się, że nie jest to ładne (robi się groch z kapustą na makiecie, dodatkowo trudniej rozpoznać oddziały) i nie oddaje wizualnie rzeczywistości. Problem w tym, że w przeliczniku 1 figurka to np.80 rzeczywistych żołnierzy. Robić więc np.1 żuława w pułku nie oddajemy wcale rzeczywistości, tylko przelicznik. Gdybyśmy chcieli wizualnie odwzorować rzeczywistość, a mielibyśmy chęć zrobić żuławów, należałoby zrobić przynajmniej naszą brygadę lub dywizję (czyli kilkadziesiąt figurek). Wtedy wyglądałoby to, tak jak powinno.
Pytanie tylko co chcemy pokazać na planszy. Czy jednostka ma wyglądać jak prawdziwy oddział, czy też być symbolem jednostki rzeczywistej.
Zauważmy, że i tak nie uzyskamy złudzenia rzeczywistości, bo w napoleońskim trzeba by robić po kilka sztandarów w batalionie, a u Francuzów różne "ochrony sztandaru" itp. Tak samo dobosze - najczęściej chodzili po kilku. Musielibyśmy w takim napoleońskim zrobić batalion (6 figurek) doboszy, obok batalion sztabu, batalion sztandarów, itd.
Dlatego uważam, że dobrym rozwiązaniem jest "kreatywna kompozycja" jednostek. Jeśli w pułku secesyjnym byli żuawi, należy zrobić ich nie jednego, a np. dwóch, ale nie cały batalion, bo to przesada.

A tak na zakończenie - proponuję odwiedzić blog Mike'a i zobaczyć całkowicie odmienne podejście do tematu:

to chyba cały korpus francuski w 6mm

...a podstawka to cała brygada - w tym wypadku rosyjska, z wszystkimi przepisowymi sztandarami, a nawet konnym oficerem 
Zapisane

pozdrawiam,
maciek
http://www.zealandbayonets.blogspot.com/

Nie mogę ci zabronić głoszenia swoich poglądów, ale oddam życie, abyś nie mógł ich zrealizować.
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!