Yelonky
Luty 25, 2020, 04:47:18 pm *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Ardant du Picq "Studium nad bitwą"  (Przeczytany 2436 razy)
Adam
Administrator
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 1594



Zobacz profil Email
« : Październik 30, 2013, 11:52:15 am »

Przeczytałem ostatnio książkę Ardant du Picq'a "Studium nad bitwą" (wyd.Napoleon V). Bardzo ciekawa pozycja. Autor był oficerem armii francuskiej, walczył w wojnie krymskiej, włoskiej, w Syrii, Algierii, zmarł od ran podczas wojny z Prusami w 1870r. Jak widać, doświadczenie liniowe miał spore.

W książce opisuje zachowanie żołnierzy w walce, najpierw na przykładach ogólnych oraz zaczerpniętych z wojen starożytnych, później przechodzi do przykładów jemu współczesnych. Próbuje dawać wskazówki co do potrzeb szkolenia wojska w przyszłych wojnach oraz próbuje obalać niektóre współczesne mu poglądy teoretyków wojskowych.

Główną tezą jego pracy jest stwierdzenie, że zasadniczym motorem działania ludzi w czasie walki jest dążenie do zachowania życia (chociaż nigdzie nie formułuje tego otwarcie, pisze o instynkcie samozachowawczym) oraz jak najszybszego zaprzestania walki (chociaż pisze o odniesieniu zwycięstwa). Dotyczy to zarówno szeregowych, jak i oficerów liniowych. Częścią tego stanu rzeczy jest faktyczne opuszczanie przez żołnierzy szeregów w trakcie walki (np. kładzenie się na ziemi pod ostrzałem).

Inną tezą jest, że zawsze zwycięży oddział bardziej spokojny i zdecydowany pod ogniem.
60 dzielnych ludzi pokona z łatwością batalion - ale o tych 60 jest bardzo trudno. [To ciekawie się koreluje z założeniami przepisów wg Zaremby do IIwś - decydują nieliczni najbardziej wytrwali.]
Szczególnie podoba mi się fragment o tym, że zdecydowana postawa obrońcy gotowego do otwarcia ognia załamie każdy atak - nawet, gdyby stali z nienabitą bronią, atakujący zawsze widzi groźbę nieuchronnej śmierci w spokoju przeciwnika, który czeka w odległości pewnego trafienia. [Tutaj przychodzą mi na myśl sytuacje z walk wojny secesyjnej, gdzie oddziały pozbawione amunicji utrzymywały mimo to pozycję]

Kolejną tezą (przedstawianą bardzo zdecydowanie "nigdy nie ma miejsca" itp sformułowania) jest stwierdzenie, że do rzeczywistych zderzeń wojska (czołowej walki wręcz) nigdy nie dochodzi - zawsze jedna ze stron ustąpi, nawet jeżeli dotrwa na dwa kroki od nieprzyjaciela. Uzasadnienie jest proste - groza nieuchronnej śmierci spowoduje odstąpienie od walki - u jednej ze stron szybciej. Tzw. straty w walce wręcz, rany od bagnetów, są to ciosy w plecy zadane uciekającym.

Następną tezą jest, że oddziały w walce nigdy się "nie skłębiają" - chodzi o walkę w zamieszaniu. Jeżeli dochodzi do takich sytuacji, trwają one bardzo krótko - ponieważ żołnierz czuje się otoczony i pozbawiony wsparcia - obie strony natychmiast przerwą taką walkę, w przeciwnym razie doszłoby do obustronnej rzezi. [Tutaj kłaniają się wyssane z palca obrazy z hollywoodzkich filmów.]

Autor krytykuje teoretyczne podejście do taktyki od strony zagadnień fizycznych (pędu, masy, ilości szeregów, kul). Uważa, że praktycznie nigdy nie mają większego znaczenia, są najwyżej objawem stanu moralnego i mogą go wzmocnić lub osłabić, ale same w sobie są nieistotne.

Jest też sporo innych twierdzeń, zwykle powiązanych z tymi powyżej - np. że demoralizacja i ucieczka zaczyna się zawsze od tylnych szeregów, które również reagują emocjonalnie na to, co się dzieje z przodu.

Książka napisana jest dosyć chaotycznie - poszczególne stwierdzenia są porozrzucane nieco bezładnie, układ jest niedopracowany. Przypuszczalnie autor, gdyby miał okazję (książka była wydana 10 lat po jego śmierci), poprawiłby i uściślił poszczególne fragmenty. Język jest częściowo archaiczny (np. żołnierze podlegają "wzruszeniom" - o sytuacji, którą dzisiaj nazwalibyśmy stresem), ale to akurat dosyć łatwo odcyfrować, a dodaje kolorytu tekstowi.

Życie zweryfikowało pozytywnie większość, jeżeli nie wszystkie, tezy autora, co widać po tym jakie metody są stosowane współcześnie. Z bardziej powszechnych - uważał, że na ówczesnym polu bitwy, z powodu skuteczności broni, rację bytu ma wyłącznie tyraliera, linia bojowa jest absurdem, a kolumna jest tylko formą przemieszczania i utrzymywania oddziału pod kontrolą dowódcy poza zasięgiem walki oraz wywierania presji moralnej na przeciwnika. Innym zaleceniem jest położenie nacisku na utrzymanie zwartości oddziału, w ramach czego zalecał, aby żołnierze i dowódcy szkolący się razem w czasie pokoju byli razem również w walce. [Przychodzi mi na myśl skuteczność niektórych formacji niemieckich z IIwś, które współpracowały ze sobą wielokrotnie przez długi czas i dawało to bardzo dobre efekty.] Uważał, że uzupełnianie strat powoduje osłabienie moralne oddziału, ponieważ wytworzenie więzi solidarności wymaga dużo czasu, a bez tego, pod wpływem wielkich "wzruszeń" ówczesnego pola bitwy, poziom odporności żołnierzy jest niższy i prowadzi do szybkiej demoralizacji.

Podsumowując, książka jest nieco trudna w odbiorze ze względu na formę i język, ale zawiera kopalnię ciekawych stwierdzeń dotyczących praktyki pola bitwy. Powinna też zaciekawić fanów wojen europejskich połowy XIXw. Ardant du Picq był jednym z pierwszych, który podjął temat zachowania żołnierza w warunkach narażenia na śmierć w walce, co było ówcześnie tematyką zupełnie odkrywczą, a mam wrażenie, że i do dzisiaj jest zagadnieniem znanym raczej nielicznym, w popularnej świadomości prawie nie istnieje.
« Ostatnia zmiana: Październik 30, 2013, 12:05:54 pm wysłane przez Adam » Zapisane

"Wszelki krok, który by odsuwał państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu." Feliks Koneczny
rrober
Codename: Wargaming
Aktywny użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 146



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Październik 30, 2013, 05:26:15 pm »

To się mniej więcej zgadza z informacjami o jakich czytałem dot. obserwacji poczynionych przez oficerów, którzy mieli okazję dowodzić dużymi masami żołnierzy walczącymi na bagnety w zwartych szykach czyli z okresu przed wynalezieniem karabinów maszynowych, a sprowadzają się one do kilku prostych stwierdzeń:
- do walki wręcz dochodziło niezwykle rzadko (walka wręcz oznaczała wysokie straty po obu stronach),
- zwyciężał zwykle ten kto miał większą siłę morale (ten drugi ustępował w ostatniej chwili),
- nikt nie rzucał się na obnażone miecze/włócznie/bagnety,
- żołnierze w szyku wzajemnie się osłaniali (od tego zależało ich przeżycie),
- walka wręcz prowadzona była zazwyczaj bardzo spokojnie - nie na żadne hura!
« Ostatnia zmiana: Październik 30, 2013, 05:31:18 pm wysłane przez rrober » Zapisane

pozdrawiam,
rrober

www.rrober.blogspot.com
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!