Yelonky
Lipiec 13, 2024, 06:53:11 pm *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 4 5 6 7 8 ... 10
 1 
 : Lipiec 07, 2024, 08:38:53 pm 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Bayard
Króciutki filmik z reko na 150 lecie Antietam. Takich rekonstrukcji mi brakowało w napoleonce...
https://www.youtube.com/watch?v=tAt5O8ax0l0&ab_channel=HistoricSandusky

 2 
 : Lipiec 07, 2024, 11:07:25 am 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Adam
III korpus Sicklesa obsadził wysunięte pozycje wzdłuż drogi do Emittsburga. 4 brygady od Brzoskwiniowego Sadu do pozycji II korpusu na Grzbiecie Cmentarnym. Dalej na prawo stała brygada Willarda z II korpusu wsparta baterią Rorty'ego. Pod kątem prostym do sadu stanęła brygada de Triobrianda wsparta 4 bateriami artylerii. W rezerwie w okolicy Jaskini Diabła stanęła brygada Warda. Gen.Sickles przez pierwszą godzinę bitwy był tak zgubiony, że jedynym na co się zdobył, było przesunięcie brygady Warda na pozycje od Wzniesienia Houcka wzdłuż krawędzi Lasu Rose - aby osłonić lewą flankę korpusu. Konfederaci zaatakowali silnie ryglową pozycję pod Brzoskwiniowym Sadem. Stojąca tam brygada Grahama uległa, ale cofnęła się tylko dwieście kroków i zebrała na nowo. Niestety zagrożenie z flanki i ogień kontrbateryjny konfederatów zmusiły kolejno do wycofania baterie artylerii, co znacznie osłabiło obronę de Triobranda. Jego rozciągnięte na zbyt dużym odcinku przez odwrót dział pułki miały przyjąć na siebie uderzenie świeżych sił dywizji McLawsa. Co gorsza, konfederaci skoncentrowali ogień batalionu artylerii na ich pozycjach. Zanim doszło do walki de Triobrand poniósł już znaczne straty i został zdezorganizowany. Próbował wycofać się i przeformować, ale niestety konfederaci byli szybsi i uderzyli. Ward miał te cofające się oddziały de Triobranda przed znaczną częścią swojego frontu. Próbował kontratakować, ale zamieszanie było zbyt duże i po niecałych dwóch kwadransach obie brygady w dużym zamieszaniu uciekły na tyły. Ostatnia w tym rejonie walczyła zebrana brygada Grahama, ale atakowana z dwóch stron nie miała szans się utrzymać. Szczęśliwie dla Sicklesa Hancock wysłał na pomoc dywizję Caldwella, która zajęła pozycję obronną kilkaset metrów za III korpusem. Sickles zdołał przez chwilę zebrać się w sobie i wydał rozkazy do ustawienia rezerwa artylerii na pozycjach, aby powstrzymać natarcie konfederatów. To był koniec jego sukcesów tego dnia.

Wzdłuż drogi z Emittsburga konfederaci atakując eszelonami kolejno, po niedługich starciach, wyparli z pozycji resztę brygad III korpusu. Ponieśli przy tym pewne straty. Na szczęście dalej, za farmą Codoriego, stały pułki Willarda, który razem z działami Rorty'ego blisko godzinę stawiał opór dwóm brygadom rebeliantów z dywizji Andersona i elementom trzeciej Hooda. Opuścił pozycję dopiero, kiedy działa wystrzelały ostatnie pociski i po poniesieniu 50% strat.

Konfederaci w rejonie Lasu Rose nie nacierali dalej, obawiając się ostrzału dział federalnych. Na pozostałym odcinku III korpusu poszli naprzód, ale mieli problemy z koordynacją ataków i ostatecznie, kiedy coraz więcej baterii federalnych z rezerwy rozpoczynało ogień, a dywizja Caldwella okazywała zdecydowana postawę, cofnęli się w kierunku zdobytych uprzednio pozycji. Próbowali przełamać impas wprowadzając własną artylerię, ale siła ognia gwintowanych armat federalnych co i raz zmuszała ich do odwrotu. Pod osłoną Caldwella i artylerii większość brygad III korpusu zebrała się na przedłużeniu Grzbietu Cmentarnego i zajęła nowe pozycję obronne. Sickles, widząc chaotyczne ruchy V korpusu na swoim lewym skrzydle próbował wysłać do ataku na Mały Okrągły Szczyt brygadę Warda, ale jego brak charyzmy i ogólny bałagan uniemożliwiły realizację tego rozkazu. Na szczęście odzyskaniem szczytu zajęła się skutecznie brygada zawodowa Daya.

Co się działo na odcinku V korpusu, nie bardzo wiem. Najpierw rebelianci zdobyli oba Okrągłe Szczyty i wyparli federalnych z doliny Śliwkowego Strumienia, wymiatając go również ogniem batalionu artylerii z dywizji Hooda. Ten ogień zmusił też do odwrotu kilka baterii federalnych trzymających obronę naprzeciw Pola Pszenicy i Jaskini Diabła.
Po długim czasie zamieszania, brygady V korpusu przeformowały się i uderzyły na Okrągłe Szczyty z dwóch stron, co, dzięki sukcesowi Daya, skończyło się pełnym sukcesem.

 3 
 : Lipiec 01, 2024, 09:13:03 am 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Adam
Postaram się napisać federalną wersję zdarzeń, ale tak na szybko - kontratak V korpusu zaczął się ok.19.15-30 i skończył do 20.00. Brygada, która pokonała Barksdale'a to była brygada regularna Day'a. Potem Kershaw zagrożny od flanki nie zdołał się na czas obrócić i konfederaci zostali zrolowani.

 4 
 : Czerwiec 30, 2024, 06:44:41 pm 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Bayard
3 dywizje konfederatów - Hooda, McLawsa i Andersona zmierzyły się z 3 korpusami Unii: II, III i V. Lekko zmieniliśmy historyczne ustawienie, zamieniając miejscami dywizje Hooda i McLawsa, przez co ten pierwszy toczył walki w Brzoskwiniowym Sadzie, a drugi nacierał na Okrągłe Szczyty.
Starcie rozpoczęło się o godzinie 16:00. Dywizja McLawsa ruszyła z pozycji wyjściowych, obchodząc od południa Duży Okrągły Szczyt. Chwilę później do natarcia poszedł Hood, atakując eszelonami. Jako pierwsza uderzyła elitarna brygada Robertsona, która pomimo strat dopadła pozycji federalnych za drogą z Emmitsburga, przy Brzoskwiniowym Sadzie i wyparła broniącą się tam brygadę Grahama z 1. Dywizji III Korpusu Sicklesa. Następnie, wydając z siebie osławione wycie rebeliantów, brygady Lawa i Andersona, zaatakowały oddziały 2. Dywizji i odrzuciły je, przejmując w większości kontrolę nad drogą z Emmitsburga.
Tymczasem McLaws posłał brygady Kershawa i Barksdale'a na Duży Okrągły Szczyt, podczas gdy Semmes i Wooford wsparli oddziały Hooda na odcinku między Jaskinią Diabła i Brzoskwiniowym Sadem, wypierając stamtąd jankesów. Unioniści tymczasem zaczęli wprowadzać rezerwy- chwiejącego się Sicklesa wsparł II Korpus Hancocka, tworząc drugą linię obrony, a w kierunku Okrągłych Szczytów udały się dywizje V Korpusu Sykesa.
Około 17:30 Konfederaci odrzucili większość III Korpusu, zadając mu ciężkie straty, jednak dywizja Hooda także była już wyczerpana walkami. Do natarcia ruszyła dywizja Andersona, jednak upór samotnej brygady Willarda, wspartej baterią gwintowanych armat Rorty'ego powstrzymał atak. Mimo braku doświadczenia, federalni krwawo odparli kilka natarć doborowych brygad Langa i Wrighta, zanim zostali w końcu zmuszeni do ucieczki. Ranny został nawet generał Anderson. W obliczu ciężkich strat, Hood i Anderson skupili się na utrzymaniu zdobytych pozycji. Artyleria Unii z rezerwy III Korpusu poza tym skutecznie uniemożliwiała jakikolwiek ruch zaczepny na tym odcinku.
Walki na okrągłym szczycie trwały jednak nadal. Kershaw i Barksdale rozbili Brygadę Vincenta (w tym słynny 20. Pułk Maine) i resztę 1. Dywizji V Korpusu, zdobywając Mały Okrągły Szczyt. W obliczu spodziewanego kontrataku reszty V Korpusu i innych oddziałów federalnych, McLaws wzmocnił obronę Okrągłych Szczytów brygadą Wooforda. Około 19:00 pierwsze natarcie brygady Fishera z 3. Dywizji V Korpusu zostało krwawo odparte. Atak brygady Warda z III Korpusu, która zreorganizowała się po odwrocie z rejonu Jaskini Diabła, przełamał jednak obronę Barksdale'a i zrolował pozostałe brygady konfederatów, do 19:30 zabezpieczajac kluczową pozycję na Okrągłych Szczytach w rękach Unii.
Bitwa była bardzo emocjonująca i krwawa, i gdyby nie pech konfederatów przy odpieraniu ataku Warda, mogłaby trwać jeszcze dłużej i skończyć się zupełnie inaczej. Ostatecznie jednak wynik był zbliżony do historycznego, chociaż na jakiś czas Południowcy zdołali opanować swój główny cel.
Zdjęcia na klubowym Facebooku: https://www.facebook.com/profile.php?id=100064822536085

 5 
 : Wrzesień 12, 2023, 09:07:27 am 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Adam
Przeczytałem. Interesujące to jest, ale dla nas raczej nie ma zastosowania. To jest jednak metoda analityczna / prognostyczna, a my raczej tego nie robimy.

 6 
 : Wrzesień 02, 2023, 08:10:51 pm 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Adam
Interesująca sprawa, Na pewno przeczytam.

 7 
 : Sierpień 26, 2023, 10:26:49 pm 
Zaczęty przez Bayard - Nowe: wysłane przez Bayard
Książka wprowadzająca do gier wojennych rozgrywanych w siłach zbrojnych RP, NATO i nie tylko. Ciekawa pozycja, z której na pewno można coś uszczknąć do naszego, "cywilnego" wargamingu
https://cdissz.wp.mil.pl/pl/articles/publikacje_cdissz/wargaming-wprowadzenie-do-gier-wojennych/

 8 
 : Sierpień 10, 2023, 02:47:02 pm 
Zaczęty przez Adam - Nowe: wysłane przez Adam
Ku pamięci krótki opis bitwy z ostatniego piątku, stoczonej między wojskami księcia śląskiego Henryka oraz kasztelana na Jarocinie Bronisława. Książę miał problemy z innymi sąsiadami, wobec czego nie zgromadził tak dużych sił, na jakie liczył. W efekcie kasztelan jarociński poprowadził w pole podobną liczbę konnych. Ślązacy mieli przewagę w liczbie rycerstwa, ale część zbrojnych wielkopolskich służyła od lat i swoim doświadczeniem nadrabiali braki w wyposażeniu i jakości koni. Książę miał ze sobą trzy hufce pieszych zbrojnych do dobywania zamków, których posłał w pole. Bronisław zostawił większość pieszych pachołków w obozie, zabierając tylko całkiem liczny oddział najemnych kuszników.
Do bitwy doszło w pełni lata, przy pięknej lipcowej pogodzie. Książę Henryk wymanewrował wojska wielkopolskie i nie dał się zaskoczyć wysłanym zagonom lekkiej jazdy. Wielkopolanie musieli forsownym marszem dogonić Henryka i dotarli zmęczeni na pole walki. Nie odebrało im to jednak animuszu i szybko sprawili szyk. W centrum stanęli kusznicy, na lewym skrzydle zbrojni konno (w tym grupa kuszników), całe rycerstwo stanęło na zaszczytnym prawym skrzydle, w oddziałach dowodzonych osobiście przez kasztelana jarocińskiego oraz rycerza Jaromira z Kobylina. Henryk ustawił dwa oddziały piechoty w środku pola, na swoim prawym pieszych strzelców, a trzy oddziały jazdy na lewym.
Po sprawieniu szyków, wojska ruszyły naprzeciw sobie. Pierwsi natarli konni weterani na lewym skrzydle wielkopolskim, ale zostali powstrzymani silnym ostrzałem wrogich piechurów. Dowodzący Wielkopolanami Iwo ze Smolic zebrał zamieszany oddział, ale nie ponowił ataku, tylko umnie zmienił kierunek ataku w kierunku wrogiego centrum, gdzie nadchodziła nieprzyjacielska piechota.
W tym czasie Henryk raźnym kłusem posuwał swoje rycerstwo naprzód. Chytry kasztelan Bronisław wstrzymywał swoich rycerzy, wyciągając tylko szyk wojska w prawo, aby przeskrzydlić przeciwnika. Henryk natarł na centrum wroga, ale zarośla na miedzach przeszkadzały sprawnie nabrać impetu koniom, a gęsty ostrzał z kusz przeciwnika dwukrotnie zatrzymywał szarżę na przeszkodzie i zmuszał do wycofania.
W tym czasie Bronisław starł się z sąsiednim oddziałem rycerstwa znad Odry, a Jaromir spróbował wyjść na jego tyły. Sytuację ratowała lekka jazda śląska, która z dużym poświeceniem odepchnęła jego rycerzy na pobliski pagórek. Jaromir ponowił szarżę, stając w pierwszym szeregu i tym razem jego rycerze zdecydowanie pokonali nieprzyjaciół, którzy rzucili się do ucieczki. Jednak dzielny rycerz otrzymał ciężką ranę kopią i spadł z konia. Nie chciał jednak odejść na tyły i z pomocą dwóch giermków zagrzewał oddział do dalszej walki.

W tym samym czasie wielkopolscy konni weterani po ciężkiej walce pokonali piechotę śląską w centrum. Gros rycerzy księcia Henryka znalazło się w matni, jako, że oddziały na obu ich skrzydłach zostały pokonane. Naciskani silnie od frontu, zaczęli ustępować, aż w końcu ich odwrót przemienił się w ucieczkę. Tylko rycerz Iwo z Łoziny ze swoją chorągwią stawiał zacięty opór i rwał się ponownie do szarży. Jednak książę Henryk z dworzanami uchodził już z pola, wojsko dookoła w grupkach podążało za nim i nie było nadziei na odmianę losu starcia. Piechurzy śląscy trzymający prawe skrzydło w porządku zeszli z błonia, ciesząc się, że nie podzielili losu kolegów ostro posieczonych o strzał z łuku dalej.

Zdjęcia wojsk uczestniczących po stronie kasztelana jarocińskiego.

 9 
 : Czerwiec 12, 2023, 08:49:19 pm 
Zaczęty przez Adam - Nowe: wysłane przez Adam
Dodaję nowe punkty:
6/ Trzeba ustalić, co się dzieje z rannymi dowódcami różnego szczebla po bitwie - ich zastępowanie lub powrót do akcji.
7/ Jest propozycja, żeby (myślę, że jako opcję) dodać przed bitwą element dojścia do bitwy. Zależnie od położenia i dowodzenia stron jakoś ustalić czy któraś ze stron uzyskała przewagę taktyczną, np. zmusiła npla do walki w niekorzystnym terenie, zmusiła npla do natarcia lub obrony (uniemożliwiła wycofanie), wybrała korzystny dla siebie teren itd. W skrajnym przypadku może to być rozpoczęcie bitwy kiedy przeciwnik jeszcze nie jest w pełni sformowany (jak pod Kynoskefalaj) lub nie zdążył się naradzić i nie ma planu bitwy. Trzeba wymyśleć jakieś możliwe warianty.
W prostszej wersji można wykonać jakieś rzuty za dowodzenie i sprawdzić w tabeli.
W innej rozegrać mini karciankę.
W najbardziej skomplikowanej trzeba wygenerować jakąś mapkę i wykonywać na niej manewry (plus jakieś akcje dowodzenia/mini starcia na testach).

 10 
 : Czerwiec 11, 2023, 07:36:46 pm 
Zaczęty przez Adam - Nowe: wysłane przez Adam
Chciałem gdzieś spisać wnioski z toczonych starć, więc zakładam wątek.
Proponuję uwagom nadawać kolejne numery (kontynuując w następnych postach) dla porządku - będzie łatwiej komentować.

Dziękuję za obie dotychczasowe bitwy, dobrze się bawiłem. Walka na Sycylii nie była skomplikowana i nie spowodowała chyba żadnych nadzwyczajnych sytuacji, wszystko ładnie grało.
Wielka bitwa pod Venusium była z kolei trudna dla obu stron i dużo się działo.
Jeżeli dobrze policzyłem w bitwie wzięło udział - po stronie Rzymu ok.25 oddziałów piechoty, 9 welitów i 5 kawalerii [ca.20tys.].
Po stronie Pyrrusa ok.22 odziały piechoty, 11 lekkozbrojnych i 7 kawalerii [ca.23,5 tys.].*
* Dla lepszego porównania stosuje przelicznik falanga macedońska =2 oddziały, triari rzymscy 2x=1 oddział.

Uwagi:
1/ Walka kawalerii wymaga ustalenia kwestii przewag i pościgów (wymijające się oddziały), tak, żeby każdy wiedział, co się może dziać.
2/ Panika po rozbiciu kontyngentu - pojawiła się kwestia rozprzestrzeniania paniki. ogólnie wydaje mi się, że działa dobrze, ale dla lepszego wrażenia wymyśliliśmy na szybko z Sebastianem, żeby za ucieczkę rzucać w ramach jednej "kolumny" (oddziały w kolejnych rzutach) i kontynuować w następnej, tylko, jeżeli uciekną wszyscy. Jeżeli ktoś zostanie, to w kolejnej kolumnie testować, ale już tylko na obniżenie morale -  i tak dalej w następnych, dopóki cała kolumna nie zda testu.
3/ W kilku różnych sytuacjach nie trzymaliśmy się ściśle przepisu o ataku bezpośrednio na wprost. Mnie to specjalnie nie przeszkadza, ale powinniśmy jakoś to opisać, bo technicznie to graliśmy niezgodnie z przepisami.
4/ Powinniśmy rozważyć kwestie manewrowania oddziałami w ramach szyku kontyngentu. Widać, że jest logiczna potrzeba manewrowania przy rozkazie, który tego nie przewiduje i trzymanie się sztywno aktualnej wersji jest kłopotliwe (jak w przypadku słonia albo nierównego ustawienia kontyngentu, który atakuje).
5/ Nie wiem, czy teraz jest opisane jak można wydawać rozkazy lokalne dla oddziału w kontyngencie (co i dla kogo w określonych sytuacjach), miałem wrażenie, że trochę improwizujemy. Wyszło w porządku, ale warto przemyśleć na przyszłość. Może to jest, ale jeszcze nie doczytałem, więc piszę dla pamięci.

Z innych rzeczy, to uważam, że ostatnie zmiany (usuwanie rozbitych i obniżenie morale) dobrze się sprawdzają.

Strony: [1] 2 3 4 5 6 7 8 ... 10
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!