Yelonky
Lipiec 06, 2020, 05:05:27 pm *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
  Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
  Pokaż wiadomości
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 13 14 15 ... 99
106  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - przepisy do potyczek : Czerwiec 19, 2018, 02:16:38 pm
Oczywiście, że rozpoznanie należy prowadzić, tak jest na szkoleniu i w teorii. A w praktyce, to ten atak, o którym piszesz, był kolejnym na ten sam rejon (jeżeli dobrze pamiętam, to wcześniej ich nieźle złoili). Często będzie tak, że nie ma czasu albo warunków (noc, deszcz, ostrzał) do dobrego rozpoznania. Owszem, idą i patrzą, ale różne jest pole widzenia i warunki, zwykle główne elementy terenu można wyłapać (co dla batalionu czy kompanii wystarczy), ale nie każdy okop czy pozycję kaemu (a to symulujemy u nas), które w praktyce, zanim otworzą ogień, są prawie niewidoczne (chyba, że ktoś skopie maskowanie/wybór pozycji, ale tacy długo nie żyją).

We wzmiankowanym ataku też oglądali ogólnie teren (z chyba 1000m?) a nie pozycje jakichś drużyn. Coś tam pewnie zauważyli (tu i ówdzie okop, ziemiankę itp., może mieli fart i po cechach charakterystycznych wytypowali trafnie jakieś pozycje npla), ale wydaje mi się, że na naszej makiecie to będzie 1 góra 2 punkty (i nie na 100% - mogą być opuszczone/niezajęte itd.). I to też zakładając, że walczymy na pierwszej linii obrony (bo rozpoznanie w głąb dalej jak na kilkaset metrów to już mało możliwe, moim zdaniem).

Generalnie sądzę, że:
-teoria mówi, że nie należy atakować bez rozpoznania
-na pewno próbowano obserwować, jak tylko czas i warunki pozwalały
-jakie były efekty takiego rozpoznania na niskim szczeblu, to trudno powiedzieć, pewnie bardzo różne
-nawet jak coś rozpoznano, to właściwa informacja nie musiała dotrzeć na czas do odpowiedniego adresata (jak się ma np.30 minut na przygotowanie, to ktoś tam nawet mógł dokładnie widzieć jakiś cekaem, ale ten, kto będzie szedł w danym miejscu może tylko ogólnie wiedzieć, że "gdzieś przy skrzyżowaniu")
-gdyby było łatwo rozpoznawać pojedyncze pozycje (co wiąże się z ich zniszczeniem/obezwładnieniem), to by się każdy atak udawał, a tak nie było
-powinniśmy mieć na uwadze, że co innego rozpoznać ukształtowanie terenu, charakterystyczne elementy, potencjalne pozycje (których wcale nie musimy widzieć), drogi podejścia itd. - to jest potrzebne do planowania i wydania rozkazów - a co innego zauważyć kilku żołnierzy schowanych w okopie albo na poddaszu, o piwnicy nie wspominając (tych nawet w trakcie walki z bliska nie do końca widać)

Dla naszych gier trzeba się umówić, czy walczymy na jakiejś rozpoznanej pozycji, czy nie rozpoznanej (np. w głębi obrony - to może być duża część walk). Jeżeli na rozpoznanej, to jakoś wylosować, co rozpoznano. Obrońca też powinien mieć możliwość przeciwdziałania (odstraszania, ale też fałszywe pozycje lub alternatywne - u nas prawie nie ma, a w rzeczywistości było tego sporo). Taka osobna gra wstępna trochę wychodzi.
Nie wiem, czy warto zawsze tak się bawić, ale czasem można.
107  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: Broń, amunicja, ekwipunek : Czerwiec 19, 2018, 12:32:03 pm
A propos Bowlby'ego, to kilka uwag:
-zeznanie, że rów miał 2 cale może być naciągane - pewnie był płytki, ale 2 cale to nawet rów nie jest
-teren rzadko jest idealnie równy, a to było w górach, więc pewnie jakieś zakrzywienia powierzchni były
-on padł i udawał zabitego, moje wrażenie jest takie, że Niemcy strzelali do niego serię raz na jakiś czas dla wszelkiej pewności, gdyby wiedzieli, że żyje, pewnie by się postarali i dobili
-jak ktoś leży i oddech wstrzymuje, to jest jednak niedużym celem, a MG-42 faktycznie do celnych chyba nie należy, więc to przypadek, czy trafimy; zdaje się, że on w plecak oberwał (?)
108  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - przepisy do potyczek : Czerwiec 19, 2018, 12:13:14 pm
Wcześniej nikt nie siedział i nie gapił się przez lornetki w ramach rozpoznania. Generalnie rzadko się bawiliśmy lornetkami.
Ponieważ mają bardzo duży bonus, to wydaje mi się właściwe, żeby wskazywać na co się patrzy w danej turze. Czy to jest cały budynek, czy pół (długiego), tego nie rozstrzygaliśmy, bo nie było takiej sytuacji (ja nie pamiętam). Co do obserwowanej okolicy, to trochę trudne - zależy od wzajemnego położenia celów i obserwatora. Można dopisać coś w stylu "do 10m", ale czy to na pewno będzie dobre?

Co do okien, to ja rozumiałem, że to taki żart, obserwujesz raczej ścianę budynku (albo jakiś inny fragment). Nie mamy tego zdefiniowanego, stąd pewnie problem.

Swoją drogą, to jak pójdziemy w taką stronę, że z powodu lornetek atakujący obserwuje do bólu zanim się ruszy, to trzeba by zwrotnie dodać reakcję obrońcy i ostrzeliwać (z dział, czołgów itd.). Co nie rozwiąże sprawy, bo przecież dowódca plutonu czy kompanii może siedzieć w krzakach i obserwować.
To chyba nie jest dobry kierunek. Nie wydaje mi się, żeby w rzeczywistości dało się tak łatwo (bo na ok.50%) rozpoznawać dokładnie czyjeś pozycje.
Inna sprawa, że to dla całego obszaru może zająć z pół godziny albo więcej.

Moje wrażenie jest takie, że dowódcy szczebla kompanii i niżej prawie nigdy nie mieli okazji dokładnie rozpoznać celu przed walką. To i na wyższym szczeblu się zdarzało.

A kwestia długiego obserwowania "w trakcie" nie jest wcale oczywista - w końcu to raczej jest część jakieś większej akcji, dookoła inni nacierają, są plany czasowe, dużo się dzieje, z góry popędzają. Jakby tak każdy porucznik dla pewności miał oglądać każdy budynek, to by atak trwał wieczność. A jeszcze jakoś trzeba przekazać informacje podwładnym - przecież z reguły nie siedzą obok.

W przypadku czołgów itp., to wyobrażam sobie, że działają zależnie od rozkazu - mają wyznaczony obszar działania. Ale raczej nikt nie wyda rozkazu "Najpierw czołgi rozpoznają cele, ostrzeliwują, a potem rusza reszta. Czołgi są dosyć łatwo wykrywalne, więc jak będą długo w jednym miejscu, to wróg coś tam na nie przytarga (ostrzela paroma salwami z moździerza na przykład) i przy okazji narazi piechotę.

Te powyższe sytuacje wydają mi się jak najbardziej możliwe (tzn., że ktoś pilnie obserwuje zanim się ruszy), tylko, że w praktyce to będzie bardzo powolna walka, i często może tak być, że wróg zdąży przekierować siły i środki między pozycjami. Tak więc jest to metoda dobra, ale w sytuacji, kiedy spodziewamy się, że npl nie ma rezerw ani wsparcia. W przeciwnym razie dajemy mu czas na reakcję i atakujący traci element zaskoczenia. A każde kilka minut daje szansę na wezwanie i wstrzelanie jakiejś baterii i tyle będzie z udanego ataku.
109  Tawerna / Off-topic / Szkoła liderów : Czerwiec 14, 2018, 03:26:23 pm
Od 18 minuty ok.90 sekund warto posłuchać:
https://www.youtube.com/watch?v=Xx8k9PCOSpQ
Ktoś wie coś o tej szkole?
110  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 28, 2018, 02:45:34 pm
Zasadniczo są do wszystkiego. Mogę ci posprawdzać dane dla jakichś pojazdów, skanować mi się trochę nie chce.
Nie wiem też, czy warto - masz różne swoje przepisy, gdzie też są klasyfikacje i nie ma powodu, żeby były specjalnie gorsze, więc może prościej będzie spisać / skonwertować z tego, co masz. To i tak jest tylko jakieś zgrubne przybliżenie.
111  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 28, 2018, 10:36:50 am
Nie mam pdf. To jeszcze sprzed ery pecetów, a co dopiero skanerów.  Chichot

ad.1 To zależy od rzutu na motywację - jest w tym samym miejscu. Koledzy w okolicy sprawdzają, czy chcą się opiekować rannym. Jeżeli tak, to mu pomagają. Jeżeli nie, to zależnie jak jest ranny, może próbować ewakuować się sam, albo ukryć.

ad.2 Nie pamiętam. Chyba rzucamy za inicjatywę k6=5,6, czy ktoś przejął dowodzenie. W przypadku dowódcy plutonu itp. usiłujemy ustalić, kiedy informacja dotrze do następnego w hierarchii (losujemy) i do tego czasu brakuje dowódcy.

ad.3 Spada celność, chociaż nie pamiętam, żebyśmy mieli taką sytuację (zwykle jest obok ktoś, kto zastąpi rannego, chyba, że motywacja im spadnie). Celność i tak rzutuje na ostateczny wynik strzelania, więc na to samo wychodzi (maksimum możliwego efektu, tj. liczby "trafień" spada).
112  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 24, 2018, 09:15:00 pm
1A. Rozumiem, że przez nadzór masz na myśli jakieś konkretne rozwiązanie z innej gry. U nas nie ma czegoś takiego. Można wydać dosyć dowolny rozkaz, np. poruszamy się skokami, naprzemian osłania sekcja kaemu i strzelecka, obserwujemy na lewo od drogi. To chyba coś w tym stylu?
Fakt, że żołnierze obserwują jakąś okolicę nie daje specjalnych bonusów (chyba, że mają lornetkę), natomiast są minusy za wykrywanie npla poza polem widzenia (czyli odpowiednio dalej od obserwowanego rejonu).

ad.1 i 2 Ja to biorę z takich angielskich przepisów o nieznanej mi nazwie (bez nazwy?) z lat 80-tych. Jest dużo sprzętu, przepisałem tylko bardziej potrzebne. Nie wiem, jak to szacowali, ale ponieważ pomiędzy pojazdami różnice wydają się sensowne, więc nie próbowałem zmieniać. Zresztą, dopóki nie toczymy jakichś większych walk pancernych, to ma w sumie małe znaczenie.

ad.3 Fizycznie nie liczymy tego, ale może wystraszyć npla, co w sumie jest korzystniejsze, bo wyłącza go z walki na jakiś przynajmniej czas (i może dać okazję do dalszego strzelania).

ad.4 Nie mamy przepisów do zasadzki - ktoś po prostu był ukryty na pozycji, oczekując podejścia npla i udało mu się go zaskoczyć - jak to w życiu. Gdyby przeciwnik go obszedł niezauważony i zaskoczył od tyłu, to byłaby nieudana zasadzka.
113  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 24, 2018, 12:14:15 pm
1. Można tak robić, to zależy od wydanych rozkazów.
2. Zależy jak nam się chce. Normalnie obrońca zapisuje pozycje na mapce. Atakujący też w ograniczony sposób pokazuje swoje (np. wystawia tylko czołową figurkę) - szczególnie gdy obie strony atakują. Wystawiamy figurki na stół, kiedy zostaną wykryte.
3. Nie ma takiej, natomiast jest zasięg dowodzenia (chyba 10m na przekazanie rozkazu) i wpływu (ok.5m) - głównie podnoszenie motywacji. Spójność sama zaczyna zanikać, jeżeli rozproszymy oddział. Zasadniczo tam, gdzie fizycznie jest dowódca, to jest kontrola, reszta działa siłą rozpędu (zależnie od ostatniego rozkazu).
4. Jest taki jak inni - wbrew nazwie, to nie są żadni snajperzy, tylko strzelcy wyborowi i normalnie poza bronią i potencjalnie lepszymi umiejętnościami strzeleckimi się nie wyróżniają. Można sobie dorobić regularnego snajpera, ale dotychczas tak nie robiliśmy.
5. Zależy od ustaleń z początku gry.
114  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 22, 2018, 09:40:10 am
Oczywiście wydają również rozkazy.    Chichot
115  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 21, 2018, 10:42:55 am
Nie. To ma być czysto losowe określenie, kto działa pierwszy.
116  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 15, 2018, 11:50:04 am
Snajper strzela za 1, niezależnie od rodzaju broni. Czyli trafia na 10, ale za to ma + za bycie snajperem.

Inicjatywę rzucamy zwyczajnie kto więcej na 2k6. Kto wygrywa, wykonuje ruch/strzał jako pierwszy.
117  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Maj 11, 2018, 02:21:50 pm
Wszystko jest opisane - strzela cała drużyna, chyba, że z uzasadnionych powodów ma różne cele lub indywidualny podział. Rzucamy za "trafienie", jeżeli wyszło tyle, ile trzeba (czyli zwykle 7), to sprawdzamy siłę ognia (liczymy wg broni* i wyniku "trafienia") i wg niej testujemy, czy są straty krwawe,  po czym testujemy cel za utrzymanie motywacji.
*Tutaj trzeba uważać na zespołową i specjalną, żeby nie dodawać osobno pomocników itp. Nie ma to dużego znaczenia, bo zwykle to karabiny i mało dodają, ale dla zasady należy liczyć tych, którzy faktycznie mogą strzelać.
Inna uwaga: jeżeli drużyna rzuca granaty lub prowadzi ogień z garłacza, to normalnie nie strzela z innej broni. Zakładamy, że do sensownego użycia granatów (czyli grupa próbuje zrobić krzywdę, a nie jakiś jeden żołnierz coś z przypadku rzuci), to muszą się skoordynować i nie chcą trafić w kolegów (bo jak wybucha coś na przedpolu, a koledzy akurat z karabinów walą, to mogą się nie ucieszyć). A zakładany czas ruchu jest i tak krótki, więc nie ma sprzeczności.

Jeszcze o podziale ognia - to wychodzi naturalnie - na przykład, jeżeli drużyna obsadza piętro budynku i ostrzeliwują się na dwie strony do różnych celów, to rzucimy dwa razy za "trafienie", a siła ognia nam automatycznie spadnie w każdą stronę, bo liczymy osobno. Natomiast w normalnym trybie drużyna ma wspólny rozkaz ogniowy i jeden wyznaczony cel.

Przykład: Rzucamy za drużynę jak podałeś, dodajemy, odejmujemy modyfikacje, wyszło 8 (1 na 4). Liczymy siłę ognia: powiedzmy 1pm (4), 5 kb (5), MG-34 ( 8 ) i KAR-43 (2). Razem 4+5+8+2=19 razy 1/4 = 4,8, zaokrąglenie od 0,5 w górę, czyli =5. Pięć razy testujemy za zranienia, za motywację testujemy jak wyjdzie - za ogień, za przykrycie ogniem, za straty.
118  Tawerna / Ciekawe linki / Odp: Wietnam : Kwiecień 27, 2018, 04:37:47 pm
Ciekawy. Z Wietnamu sporo filmów można znaleźć w sieci. Nawet czasem za mną chodzi, żeby coś zrobić.  Niezdecydowany
119  Historia i wargaming / II Wojna Światowa / Odp: "Nasza kompania" - co ma pokazać gra : Kwiecień 24, 2018, 12:57:11 pm
Ja się opieram na bayonetstrength - powinno być w internecie.
120  Tawerna / Off-topic / Czy warto "zaprowadzać demokrację"? : Kwiecień 20, 2018, 09:39:26 am
Po takim krótkim artykuliku:
https://www.vaticannews.va/pl/swiat/news/2018-04/syria-chrzescijanie-nie-wierza-zachodowi-bronia-asada-abou-khaze.html
nasunęło mi się ponownie pytanie - czy naprawdę każda dyktatura jest taka zła, że aż trzeba ją za wszelką cenę siłą obalać?
Taki Assad, podobno straszny człowiek (?), przez tysiąc lat nie zdołałby chyba tyle złego zrobić, ile wydarzyło się przez kilka lat "walki o demokrację". Mieszkańcy Iraku, Libii i podobnych państw pewnie też trzy razy zastanowiliby się czy było aż tak strasznie.

Z innej beczki - Jaruzelskiego i komunistów nie cierpię i na pewno chciałbym, żeby ten reżim szczezł jak najszybciej, ale gdyby, dajmy na to, w 1981r. USA dostarczyły do Polski furę broni plus zaplecze do prowadzenia działań zbrojnych i za cenę pięciu lat wojny, zniszczeń i śmierci pół miliona ludzi możnaby reżim obalić i komunistów powywieszać, to czy warto byłoby to robić?
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 13 14 15 ... 99
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!